Dziś będzie krótka recenzja Skrzypowity, Belissy i skrzypu polnego. Brałam każde z tych tabletek i mam pewne porównanie. Wiele osób bardzo poleca Skrzypowitę, są zadowolone z efektu, jednak ja bym się przyczepiła do kilku rzeczy. Brałam ją ponad rok temu, ponieważ nie mogłam zapanować nad wypadaniem włosów. O ile włosy przestały mi wypadać, nie wzmocniły się ani trochę i nadal były cieniutkie, choć taki jest cel brania tych tabletek. Dodać muszę, że zaczęły się puszyć bardziej niż zwykle. Na twarzy pojawiło się kilka brzydkich krostek, ale wiadomo - organizm się oczyszcza i będzie tak w przypadku każdych tabletek "włosy, paznokcie i skóra". Moje paznokcie nigdy nie potrzebowały wspomagaczy, więc nie zwracałam na to zbytniej uwagi - może były twardsze, a może nie.
Co do Belissy... muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Pomijając moją twarz, wszystko jest okej. Biorę ją od początku wakacji, a moje włosy widocznie urosły i, pomimo ciągłego rozjaśniania, wypadają tylko odrobinę bardziej niż powinny. Od niedawna biorę też skrzyp polny. Moje paznokcie zdecydowanie go pokochały, ponieważ niedawno je skróciłam, a i tak już sporo odrosły.
Tabletki staram się brać w miarę regularnie, ale wychodzi na to, że robię to, kiedy mi się przypomni, więc efekty i tak są powalające.
Podsumowując, u mnie najlepiej sprawdziła się Belissa i skrzyp polny. Dodatkowo ceny nie są też jakieś wysokie, więc jeśli chcecie wspomóc swoje włosy(tak jak ja tego chciałam), możecie w nie zainwestować. Można je kupić w każdej aptece, ale podam linki, ponieważ powszechnie wiadomo, że w internecie wszystko jest tańsze. Wiadomo, że każde z tych tabletek mają praktycznie taki sam skład, jednak nie przyjmują się tak samo u każdego, więc nie martwcie się, jeśli coś u was nie działa, to po prostu nie jest to!
piątek, 26 sierpnia 2016
wtorek, 23 sierpnia 2016
Do It Right
Dziś notka o włosach. Postaram się najdokładniej opisać wam, jak i czym powinno się je myć, w jaki sposób je szczotkować oraz zaproponuję kilka fryzur do snu. Ale chwila... fryzury do snu? Spokojnie, wszystko wyjaśnię poniżej.
1. Mycie włosów.
Czynność codzienna, czyż nie? W moim przypadku tak i jeszcze do niedawna było to jak kara śmierci dla moich włosów. Dlaczego? Używałam zwykłego szamponu. Dopiero niedawno odkryłam cud wśród wynalazków - szampon bez SLS. Jeśli myjecie włosy codziennie, odpuście sobie drogie szampony, a wasze włosy wam podziękują. W zupełności wystarczy, jeśli użyjecie go raz lub dwa w tygodniu.
O szamponie już powiedziałam, więc teraz przejdę do głównego tematu tego punku.
Po pierwsze: przed umyciem czesz włosy. to sprawi, że nie będą się plątały i kołtuniły.
Po drugie: nakładaj odpowiednią ilość szamponu i zawsze rozcieńczaj go z wodą. Krótkie włosy potrzebują tyle szamotu co wielkość orzecha włoskiego.
Po trzecie: nie trzyj, nie szarp i nie drap paznokciami włosów. Zamiast tego delikatnie je ugniataj i masuj.
Po czwarte: włosy płucz chłodną wodą.
2. Wycieranie włosów.
Krótko i na temat: owińcie włosy ręcznikiem, żeby pozbyć się nadmiaru wody. Potem delikatnie przyciskajcie ręcznik do włosów. Kiedy woda przestanie z nich kapać, połóżcie ręcznik na ramiona i pozwólcie im wyschnąć. Unikajcie suszarki, która tylko niszczy włosy - jeśli naprawdę nie macie czasu, użyjcie zimnego strumienia powietrza.
3. Odżywka.
Ważne jest, aby po każdym myciu zastosować odżywkę. Dobierzcie ją zależnie od typu waszych włosów. Możecie ją nałożyć na lekko wilgotne włosy, a potem spłukać lub użyć odżywki bez spłukiwania. Moim faworytem jest ta druga opcja, ale dość często zastępuję ją kilkoma kroplami jednego z olejków, które wcieram w końcówki włosów. Nie przesadźcie z ilością odżywki bez spłukiwania/olejku, ponieważ wasze włosy potem mogą wydawać się przetłuszczone.
4. Wiązanie włosów do snu.
W jakim celu? Podczas snu wiercimy się i nasze włosy ocierają się o poduszkę, czyli doznają uszkodzeń. Moją ulubioną fryzurą do snu jest niski kucyk, w którym nie przeciągam do końca włosów. Na moich włosach widać każde zagięcie i szybko wywijają się w różne strony. Dla osób, którym nie robi to znaczenia, polecam koka lub kucyka na czubku głowy. Nie tylko ochronicie swoje włosy podczas snu, ale także uniesiecie je u nasady. Jeśli preferujecie jakieś luźniejsze wiązania, polecam warkocz - będziecie mieć cudowne fale! Pamiętajcie, aby włosy nie były zbyt mocno związane, a wasza frotka nie miała żadnych metalowych elementów(najlepiej jakby była zwykłą frotką, a nie gumką).
To by było na tyle. Jeśli macie jakieś pytanie, napiszcie je w komentarzu, a ja na pewno na nie odpowiem! Mam nadzieję, że teraz każda z was będzie poprawnie myć swoje włosy i dzięki temu nie jedna koleżanka będzie wam zazdrościć.
1. Mycie włosów.
Czynność codzienna, czyż nie? W moim przypadku tak i jeszcze do niedawna było to jak kara śmierci dla moich włosów. Dlaczego? Używałam zwykłego szamponu. Dopiero niedawno odkryłam cud wśród wynalazków - szampon bez SLS. Jeśli myjecie włosy codziennie, odpuście sobie drogie szampony, a wasze włosy wam podziękują. W zupełności wystarczy, jeśli użyjecie go raz lub dwa w tygodniu.
O szamponie już powiedziałam, więc teraz przejdę do głównego tematu tego punku.
Po pierwsze: przed umyciem czesz włosy. to sprawi, że nie będą się plątały i kołtuniły.
Po drugie: nakładaj odpowiednią ilość szamponu i zawsze rozcieńczaj go z wodą. Krótkie włosy potrzebują tyle szamotu co wielkość orzecha włoskiego.
Po trzecie: nie trzyj, nie szarp i nie drap paznokciami włosów. Zamiast tego delikatnie je ugniataj i masuj.
Po czwarte: włosy płucz chłodną wodą.
2. Wycieranie włosów.
Krótko i na temat: owińcie włosy ręcznikiem, żeby pozbyć się nadmiaru wody. Potem delikatnie przyciskajcie ręcznik do włosów. Kiedy woda przestanie z nich kapać, połóżcie ręcznik na ramiona i pozwólcie im wyschnąć. Unikajcie suszarki, która tylko niszczy włosy - jeśli naprawdę nie macie czasu, użyjcie zimnego strumienia powietrza.
3. Odżywka.
Ważne jest, aby po każdym myciu zastosować odżywkę. Dobierzcie ją zależnie od typu waszych włosów. Możecie ją nałożyć na lekko wilgotne włosy, a potem spłukać lub użyć odżywki bez spłukiwania. Moim faworytem jest ta druga opcja, ale dość często zastępuję ją kilkoma kroplami jednego z olejków, które wcieram w końcówki włosów. Nie przesadźcie z ilością odżywki bez spłukiwania/olejku, ponieważ wasze włosy potem mogą wydawać się przetłuszczone.
4. Wiązanie włosów do snu.
W jakim celu? Podczas snu wiercimy się i nasze włosy ocierają się o poduszkę, czyli doznają uszkodzeń. Moją ulubioną fryzurą do snu jest niski kucyk, w którym nie przeciągam do końca włosów. Na moich włosach widać każde zagięcie i szybko wywijają się w różne strony. Dla osób, którym nie robi to znaczenia, polecam koka lub kucyka na czubku głowy. Nie tylko ochronicie swoje włosy podczas snu, ale także uniesiecie je u nasady. Jeśli preferujecie jakieś luźniejsze wiązania, polecam warkocz - będziecie mieć cudowne fale! Pamiętajcie, aby włosy nie były zbyt mocno związane, a wasza frotka nie miała żadnych metalowych elementów(najlepiej jakby była zwykłą frotką, a nie gumką).
To by było na tyle. Jeśli macie jakieś pytanie, napiszcie je w komentarzu, a ja na pewno na nie odpowiem! Mam nadzieję, że teraz każda z was będzie poprawnie myć swoje włosy i dzięki temu nie jedna koleżanka będzie wam zazdrościć.
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Make You Eyes Look Better, czyli piękne rzęsy
Wiele z nas, o ile nie wszystkie, chce mieć cudowne i kuszące spojrzenie również bez makijażu. Co nam w tym pomoże? Piękne, zdrowe, długie rzęsy! Tuszowanie, podkręcanie, doczepianie... to wszystko sprawia, że nasze rzęsy stają się słabe i wypadają. Nie ma co się martwić, w końcu są na to sposoby!
1. Dokładny demakijaż.
Ważne jest, aby dokładnie zmywać makijaż przed pójściem spać czy też wtedy, kiedy go po prostu nie potrzebujemy. Jeśli tego nie robicie, wasza skóra może stać się sucha, zmarszczki mogą się pogłębić oraz możecie ją podrażnić. Na ten temat poświęcę więcej uwagi w innym poście.
Zmywając tusz z rzęs, pamiętajcie, że nie wolno zbyt mocno pocierać oka wacikiem. Może to prowadzić do zaczerwienienia, a skóra straci elastyczność. Jeśli zaśniecie z umalowanymi oczami, możecie obudzić się z worami, dodatkowo wzbraniając rzęsom dostępu do powietrza. Ja do demakijażu używam tego płynu micelarnego Soraya. Polecam go mocno, ponieważ odświeża i nawilża skórę. Jest mały, ale dzięki temu mieści mi się do mojej kosmetyczki podróżnej i nie kosztuje za wiele, a starcza na długo.
2. Odżywka/baza.
Ten produkt mogę nazwać uniwersalnym. Osobiście używam go jako odżywki, ale świetnie sprawdza się jako baza u wszystkich, tylko nie u mnie. Multifunkcyjne serum do rzęs z Eveline poleciła mi moja koleżanka ponad rok temu i stwierdziłam, że muszę je kupić. Dałam za nie około 15zł i jedno opakowanie starczyło mi na rok. Stosowałam je codziennie przed pójściem spać. Z efektów jestem zadowolona - już po pierwszych dwóch tygodniach moje rzęsy się wydłużyły, a z czasem stały się gęste. Na opakowaniu jest napisane, że podwaja objętość rzęs, wydłuża i wzmacnia, odżywia i regeneruje, przyspiesza wzrost i zapobiega wypadaniu. Co dziwne, wszystko jest prawdą. Moje rzęsy po tej odżywce nabrały ładnego wyglądu i nie potrzebuję ich tuszować, żeby moje oczy wyglądały ładnie.
3. Olejek rycynowy.
Ten olejek można stosować na wszystko: rzęsy, włosy, paznokcie. W każdym przypadku ma bardzo dobre działanie. Przyspiesza wzrost, wzmacnia i, jeśli chodzi o włosy czy rzęsy, przyciemnia. Polecam go gorąco dla osób z jasnymi rzęsami. Do aplikacji możesz użyć palców lub starej i wyczyszczonej szczoteczki od tuszu. Olejek jest tani i dostępny w każdej aptece.
4. Rozczesywanie rzęs.
Jeśli nie posiadacie małej szczotki do rzęs, powinnyście się wstydzić. Rzęsy - jak włosy - potrzebują od czasu do czasu przeczesania. Najlepiej robić to codziennie wieczorem, zaraz po zmyciu makijażu. Możecie też na nią nałożyć odrobinę wazeliny, która sprawi, że wasze rzęsy odzyskają blask. Taka szczoteczka nie jest droga i można ją kupić w każdym sklepie kosmetycznym za około 5zł.
1. Dokładny demakijaż.
Ważne jest, aby dokładnie zmywać makijaż przed pójściem spać czy też wtedy, kiedy go po prostu nie potrzebujemy. Jeśli tego nie robicie, wasza skóra może stać się sucha, zmarszczki mogą się pogłębić oraz możecie ją podrażnić. Na ten temat poświęcę więcej uwagi w innym poście.
2. Odżywka/baza.
Ten produkt mogę nazwać uniwersalnym. Osobiście używam go jako odżywki, ale świetnie sprawdza się jako baza u wszystkich, tylko nie u mnie. Multifunkcyjne serum do rzęs z Eveline poleciła mi moja koleżanka ponad rok temu i stwierdziłam, że muszę je kupić. Dałam za nie około 15zł i jedno opakowanie starczyło mi na rok. Stosowałam je codziennie przed pójściem spać. Z efektów jestem zadowolona - już po pierwszych dwóch tygodniach moje rzęsy się wydłużyły, a z czasem stały się gęste. Na opakowaniu jest napisane, że podwaja objętość rzęs, wydłuża i wzmacnia, odżywia i regeneruje, przyspiesza wzrost i zapobiega wypadaniu. Co dziwne, wszystko jest prawdą. Moje rzęsy po tej odżywce nabrały ładnego wyglądu i nie potrzebuję ich tuszować, żeby moje oczy wyglądały ładnie.
3. Olejek rycynowy.
Ten olejek można stosować na wszystko: rzęsy, włosy, paznokcie. W każdym przypadku ma bardzo dobre działanie. Przyspiesza wzrost, wzmacnia i, jeśli chodzi o włosy czy rzęsy, przyciemnia. Polecam go gorąco dla osób z jasnymi rzęsami. Do aplikacji możesz użyć palców lub starej i wyczyszczonej szczoteczki od tuszu. Olejek jest tani i dostępny w każdej aptece.
4. Rozczesywanie rzęs.
Jeśli nie posiadacie małej szczotki do rzęs, powinnyście się wstydzić. Rzęsy - jak włosy - potrzebują od czasu do czasu przeczesania. Najlepiej robić to codziennie wieczorem, zaraz po zmyciu makijażu. Możecie też na nią nałożyć odrobinę wazeliny, która sprawi, że wasze rzęsy odzyskają blask. Taka szczoteczka nie jest droga i można ją kupić w każdym sklepie kosmetycznym za około 5zł.
Podsumowując, sposoby, które podałam są według mnie najbardziej skuteczne. Oczywiście, nie spodziewajcie się gęstego wachlarza rzęs już następnego poranka, ale z czasem wszystko przynosi swoje efekty. Ważne jest sumienne dążenie do celu, jaki chcemy osiągnąć.
Mam nadzieję, że ten post wam się spodobał, a jeśli znacie jakieś inne metody, podzielcie się nimi w komentarzu!
Jeśli spodobał wam się nagłówek lub piszecie ff na wattpadzie to gorąco zapraszam tutaj!
Mam nadzieję, że ten post wam się spodobał, a jeśli znacie jakieś inne metody, podzielcie się nimi w komentarzu!
Jeśli spodobał wam się nagłówek lub piszecie ff na wattpadzie to gorąco zapraszam tutaj!
niedziela, 14 sierpnia 2016
Hello!
Nie spodziewałam się po sobie, że kiedykolwiek założę bloga. Ba, i to jeszcze takiego! Na pomysł wpadłam kilka dni temu, nakładając olejek kokosowy na moje włosy, ponieważ są strasznie zniszczone. "Powinnam założyć bloga o dbaniu o siebie", pomyślałam i to zrobiłam.
Nie oczekujcie ode mnie nie-wiadomo-czego, ponieważ nie wydaję za dużo pieniędzy na wszystkie kosmetyki i raczej staram się stosować różnych domowych metod. Można powiedzieć, że jest to blog dla biedaków lub oszczędnych inaczej. Żarcik - po prostu szkoda mi wydawać hajs na coś, co mogę zrobić w domu.
Myślę, że każdy z moich postów będzie przejrzysty, a jeśli nie... chętnie odpowiem na wszystkie wasze pytania! W końcu jestem tylko nastolatką, a jak wiadomo - nastolatki bardzo lubią rozmawiać, a w tym przypadku pisać.
Co by tu jeszcze... ach, tak! Jestem wielką fanką czytania książek i oglądania filmów/seriali, więc możecie spodziewać się tu jakichś recenzji, wzmianek lub czegoś innego niż tylko uroda. Po prostu uwielbiam oglądać i czytać. Robię to, kiedy tylko mam wolną chwilę, więc przyjemnością będzie dla mnie możliwość napisania tu czegoś o moich ulubionych filmach, książkach czy serialach.
Wydaje mi się, że przedstawiłam wam się całkiem dobrze... no tak! Moje imię? Julia. Zwykła, prosta Julia. Taka jak miliony innych Julii na świecie. Możecie mnie nazywać Juli, tak jak nazwa tego bloga, ponieważ wydaje mi się, że to zdrobnienie jest wręcz przeurocze i chociaż w małym stopniu wyróżnia mnie wśród moich imienniczek.
Jeśli dotrwaliście aż tutaj, to dziękuję za poświęcony czas. Spodziewajcie się pierwszego oficjalnego posta już niedługo!
Nie oczekujcie ode mnie nie-wiadomo-czego, ponieważ nie wydaję za dużo pieniędzy na wszystkie kosmetyki i raczej staram się stosować różnych domowych metod. Można powiedzieć, że jest to blog dla biedaków lub oszczędnych inaczej. Żarcik - po prostu szkoda mi wydawać hajs na coś, co mogę zrobić w domu.
Myślę, że każdy z moich postów będzie przejrzysty, a jeśli nie... chętnie odpowiem na wszystkie wasze pytania! W końcu jestem tylko nastolatką, a jak wiadomo - nastolatki bardzo lubią rozmawiać, a w tym przypadku pisać.
Co by tu jeszcze... ach, tak! Jestem wielką fanką czytania książek i oglądania filmów/seriali, więc możecie spodziewać się tu jakichś recenzji, wzmianek lub czegoś innego niż tylko uroda. Po prostu uwielbiam oglądać i czytać. Robię to, kiedy tylko mam wolną chwilę, więc przyjemnością będzie dla mnie możliwość napisania tu czegoś o moich ulubionych filmach, książkach czy serialach.
Wydaje mi się, że przedstawiłam wam się całkiem dobrze... no tak! Moje imię? Julia. Zwykła, prosta Julia. Taka jak miliony innych Julii na świecie. Możecie mnie nazywać Juli, tak jak nazwa tego bloga, ponieważ wydaje mi się, że to zdrobnienie jest wręcz przeurocze i chociaż w małym stopniu wyróżnia mnie wśród moich imienniczek.
Jeśli dotrwaliście aż tutaj, to dziękuję za poświęcony czas. Spodziewajcie się pierwszego oficjalnego posta już niedługo!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


